Miałem nadzieję, że miejsce, jakim jest pizzeria Azzurro w Kielcach stanie się ważnym elementem na mapie gastroKielc. Opisywana wcześniej wpadka ze zdjęciami to tylko niewielkie potknięcie, sytuacja która nie wpływa na całościowy odbiór tego miejsca. Widać jednak, że początkowy kredyt zaufania został udzielony za wcześnie dzięki traktowaniu swych klientów.
Każda restauracja prędzej czy później spotka się z krytyką, to naturalne. Albo kucharz będzie miał zły dzień i przesoli potrawę, albo klient przyjdzie nas odwiedzić z przysłowiową muchą w nosie. Niezależnie od powodów, prawdziwą sztuką jest zapanowanie nad emocjami. Czasami potrzeba odrobinę empatii aby wczuć się w rolę głodnej, czekającej na posiłek osoby. Osoba, która zajmuje się social media dla Azzurro tych właściwości nie posiada.
Dwie klientki, które odważyły się skrytykować lokal otrzymały aroganckie, lekceważące odpowiedzi tym samym pizzeria Azzurro nie tylko straciła dwie klientki ale wpisy będą zniechęcały do odwiedzin innych osób jak w przypadku Bohomass gdzie agresywne wypowiedzi jednego z właścicieli są już słynne. A gwarantuje, że ludzie czytają zwłaszcza negatywne recenzje…
Zamawiam w Azzurro pizzę przez telefon, dostaję informację, kiedy będzie gotowa. Mieszkam niedaleko, więc czasami jem z rodziną na miejscu, ale zwykle jemy w domu.
AZZURO – zbyt wiele błędów.
Zmiana właściciel(a)ki, zmiana kucharza, zmiana obsługi klientów?
Pizza chłodna, w środku mokra, kapiąca, a na obrzeżu spieczona i sucha.
Stek, który powinien być z antrykotu, rostbefu lub polędwicy żeby był soczysty, a nawet krwisty (tzw. rare) lub medium done, okazał się spieczoną suchą podeszwą, nie dającą się pokroić nożem do steków, nie mówiąc już o pogryzieniu. Kucharza nie usprawiedliwia fakt, że obsługującą stoliki nie zapytała jaki stek ma być. Na plus – obsługująca stoliki, robiąca wrażenie debiutantki, nadrabiała młodzieńczym wdziękiem. Kawał twardego mięcha, bez konsumpcji wyniesiony w doggy bag dla zwierzęcia domowego. Na plus, właściciel(ka), za pośrednictwem obsługującej stoliki, odliczyła cenę dania w całości od rachunku (100,- zł.). Kielecki mit, że w Azzurro podają znakomite steki, najlepsze w mieście – upadł.
Włoskie, wytrawne wino pinot grigio niezłe, ale druga butelka z innej parafii (?). Butelki przyniesione z zaplecza otwarte.
W zewnętrznej, oszklonej nieogrzewanej części, było OK w dzień przy temperaturze plus 12 , ale po zachodzie słońca, gdy temperatura spadła do 3 stopni – niekomfortowo.
Jedynie tort tiramisu, najpewniej od dostawcy zewnętrznego, znakomity.